Odwzajemniłam uśmiech wzruszając ramionami. Wzięliśmy gotowe rzeczy i wróciliśmy do rodziców Maksa. Gdy usiadłam do stołu, mama chłopaka cały czas się na mnie patrzyła, co było lekko irytujące. Jego tata natomiast rozmarzał się jedząc kiełbasę. Po chwili dosiadła się do nas "gospodyni" i na szczęście kobieta przeniosła wzrok na swojego synka.
- To... od kiedy się znacie? - Zapytała po chwili bawiąc się plastikowym widelczykiem. Nie wiedziałam czy mam odpowiedzieć, dlatego milczałam. Maks to zauważył.
- Od niedawna. - Mówiąc to spojrzał się na mnie. - Jakieś... 3 tygodnie? - Dodał niepewnie pytającym głosem. Ja tylko lekko pogubiona potwierdzałam gestem kręcenia głową.
Maks? Sorki, że tak długo, ale nie miałam dostępu do internetu :/