Usiadłem na swoim miejscu.
- A wiesz, Maks jak był mały, panicznie bał się kur... nie mogliśmy jeździć do babci na wieś. Albo do czwartego roku życia pił ze swojej buteleczki... - zaśmiała się.
- Mamoooo. - jęknąłem widząc rozbawienie Sky.
- Były z nim straszne problemy... nie chorował wcale ale był strasznie niegrzeczny. Istny diabeł, nie raz to my go opanować nie mieliśmy, skakał po meblach... - zaczęła opowiadać. - Początkowo myśleliśmy że ma ADHD, ale na szczęście nie. Jak poszedł do szkoły w pewien sposób się uspokoił, ale później było strasznie. Nigdy nie umiał dobierać sobie przyjaciół, nie zliczę ile razy byliśmy wzywali do szkoły... a to uruchomił alarm przeciwpożarowy, przykleił nauczyciela do krzesła albo dosypywał im sól do kaw... a raz założył się z jakimś chłopakiem który chciał mu odbić dziewczynę, jak ona miała? Ania? Nie! Lena! Tak! No i wjechał motorem w... no w sklep. W szybę dokładnie. - westchnęła. - Mam jego zdjęcia z dzieciństwa, chcesz zobaczyć? - uśmiechnęła się szeroko do niej.
- Ja piernicze, nie widzisz że jej to nie interesuje? - przejechałem dłonią po włosach.
?