- Dzień dobry. - powiedziała chowając dłonie za plecy. - Ja... miałabym dużą prośbę. - zaczęła.
- Okej, chwila. - skinąłem głową.
Dokręciłem ostatnią śrubę, zamknąłem maskę i oddałem kluczyki właścicielowi a on mi zapłacił. Umyłem ręce pod szlauchem po czym wróciłem do dziewczyny.
- Gdy wracałam do domu miałam kontrolę, okazało się że mam jeszcze opony letnie... no i kazali mi zmienić jak najszybciej... ja wiem że się nie umawiałam, ale proszę... - złożyła dłonie w błagalnym geście.
- Jasne, nie ma sprawy. - uśmiechnąłem się lekko.
Wprowadziliśmy auto na podnośnik, zawisło w powietrzu. Wcześniej wyciągnąłem opony letnie z bagażnika. Pierwsze koło - skończone. Spojrzałem ukradkiem na dziewczynę, uważnie przyglądała się co robię.
- Fajny, rzadko się teraz takie widuje. - uśmiechnąłem się lekko.
?