Odprowadziłem dziewczynę wzrokiem po czym wróciłem do siebie. Miałem czterech klientów, głównie zmieniali koła. Jeden się zapomniał i zamiast paliwa wlał benzynę, trzeba było spuszczać benzynę i czyścić zbiornik. Skończyłem dopiero wieczorem, wróciłem do domu, nakarmiłem psy i sam coś zjadłem. [...] Kilka dni później był konkurs. Założyłem jeansy, koszulkę, buty i bejsbolówkę którą pozostawiłem rozpiętą. Ogólnie motywem przewodnim stroju były bandany. Czarne z napisem "Adoptuj mnie" jedną miałem przewiązaną na szyi, druga zwisała mi wzdłuż spodni a trzecia była owinięta wokół nadgarstka. Psy też miały takie wokół szyi.
Za kulisami było dość dużo ludzi, wszyscy występowali. Psy piły wodę z misek przyszykowanych specjalnie dla nich.
- Powodzenia. - usłyszałem znajomy głos za sobą, był to Sky.
- Dzięki. - uśmiechnąłem się. - Tobie również. - szturchnąłem ją lekko, przyjacielsko w ramię.
Gdy chciałem coś powiedzieć, musiałem już iść. Weszliśmy powoli na scenie, wszyscy zaczęli klaskać. Na sam koniec miałem opaść na kolana, spuścić głowę a psy miały przednimi łapami oprzeć się o moje ramiona. Zacząłem śpiewać.