Westchnęłam głęboko i schowałam telefon do torebki. Skierowałam wzrok w stronę chłopaka który co jakiś czas mi się przyglądał, ten który podał mi colę. Uśmiechnął się lekko i spuścił wzrok. Nagle dosiadł się do mnie jakiś facet, wyglądał na podpitego.
- Czy pragniesz może iść ze mną do łazienki? - uśmiechnął się obrzydliwie.
Nic nie odpowiedziałam, wstałam i po prostu chciałam wyjść jednak ten złapał mnie mocno za nadgarstek.
- Puść to boli. - próbowałam się mu wyrwać. na marne.
- To nie była prośba. - stwierdził.
Zaczął mi ciągnąć w stronę toalet, ech, chyba serio muszę zacząć chodzić na jakieś sztuki walki... w ostatniej chwili przyszedł tamten chłopak zza baru.
- Jakiś problem? - odepchnął go ode mnie. - Masz trzy sekundy albo dzwonię na policję. - dodał.
- Kobitki niewydyki. - prychnął odchodząc.
- Dzięki. - powiedziałam nieśmiało podnosząc z ziemi torebkę która mi upadła.
?