- Nie spokojnie, chociaż... - Ponownie wyszczerzył swoje śnieżno białe zęby. Spojrzałam się na niego groźnie.
- To stało się coś, czy nie?! Tracę nerwy, a za naprawę muszę zapłacić kolejne pieniądze, których nie mam za wiele, więc możesz mi powiedzieć? - Zapytałam dość głośno i wyraźnie. Mam nadzieję, że wszystko dokładnie usłyszał. Nie chce mi się tu stać i czekać, aż skończymy rozmowę. Mam inne sprawy do załatwienia.
- Ja tylko odczepiłem starą oponę. Nic się nie stało. Spokojnie. - Powiedział cichym głosem. Ulżyło mi, ale też głupio się zrobiło, bo jak idiotka wrzeszczałam na tego biedaka, chociaż nawet nie wiedziałam co robi.
- Przepraszam. - Rzekłam nieśmiało.
Maks? xd